Celestion Ditton 44 - Killing me softly
Ten wpis jest tworzony na raty.
Mijają dwa tygodnie od kiedy mam i słucham Celestion Ditton 44 przywiezione osobiście od Marcina z Charlie Studio z Warszawy. I ciągle nam te kolumny mniej więcej na poziomie trzeciej randki. Choć przesłuchałem kilkanaście wzmaków... Ciężko jest mi stworzyć jeden spójny wpis na ich temat, proustowski strumień świadomości będzie lepszym rozwiązaniem. Zbieram notatki na ich temat z ostatnich dni.
Notatka nr 1
Celestion Ditton 44 to nie są kolumny, które dają pięścią w twarz. Nie wciskają w fotel przy pierwszym odsłuchu. Dla osób zakochanych w nowoczesnym soundzie grają zbyt vintagowo, a dla miłośników seventisów - są paradoksalnie zbyt dobre, zbyt ponadczasowe, wręcz zbyt nowoczesne.
W każdym razie nie są ani skrajne ani kontrowersyjnie. Dlatego tak trudno było pozbierać emocje pierwszego wrażenia.
Kiedy trafiły do mojego salonu musiały się rozepchać łokciami między dwiema moimi miłościami: Ditton 15 z szalejącą membraną bierną oraz KEF Concerto - dojrzałym i dostojnym prostopadłościanem, który całe lato słuchałem o wschodzie słońca czytając Historię Jazzu (to nie jest pseudopoetycki żart, tak było)
Pierwsze wrażenie: poszukiwania wulgarnego basu. … kiedy jesteś Dittonem 15 czyli kiedy jesteś mały to chodzisz na koturnach. Kiedy jesteś Dittonem 44 to możesz chodzić na boso, a i tak nikt nie ciebie małym - to nie kampania prezydencka.
Notatka nr 2
Dittony 44 konsekwentnie przesuwają się w kierunku kolumn wybitnych. W głowie mam coraz bardziej namieszane, bo nawet ze wzmakami, których nie uważałem za bardzo dobre, Dittony grają tak, że brak pytań. Podpiąłem je pod demona czyli Huldrę 10 ze stajni Tandberga. Siedzę trzy godziny i słucham. Obok stoi sztapel wzmacniaczy do odsłuchania, ale nie mam potrzeby nic zmieniać. Zestaw gra czysto i detalicznie, a dół jest naturalnie dociążony przez objętość kolumn. Żadnego żyłowania wyniku.
Notatka nr 3
[To nie zwykła notatka, ale poranna prywatna odpowiedź na nocną dyskusję z Kamilem z Pszowa (brzmi, jak ze Zbyszkiem z Bogdańca) na temat D44. Bo wieczorem się tak zamieszałem, że poszedłem spać. ]
Reset i od początku.
Ditton 44 kiedy je przytargałem zaskoczyły mnie swoim ... spokojem. Ditton 15 są bardzo wyrywne. Z dobrym prądem potrafią trząść pokojem. Do tego cudowny tweeter. Moje zaskoczenie polegało na tym, że nie jest to to samo odczucie spotęgowane proporcjonalnie do rozmiaru kolumny, ale jest ona inaczej zestrojona. Ditton 15 to paker prężący muskuły, ale niewielkiego wzrostu. Zmieniając je na Ditton 44 można było oczekiwać, że to będzie Schwarzenneger. A tu ciekawostka... dostaliśmy wysokiego, bardzo proporcjonalnie zbudowanego angielskiego lorda. Jest silny, ale nie jest przesadnie muskularny. To było zaskoczenie.
Dittony 44 grają w każdym aspekcie na TAK
- wypełniają pokój dzwiękiem z sposób całkowicie swobodny i niewymuszony
- są GENIALNE w jazzie
- są bardzo dobre w każdej muzyce.
- bardzo dobrze grają z WIĘKSZOŚCIĄ wzmacniaczy
- spośród tych, z którymi dobrze graja najlepiej sprawdzają się te stonowane, neutralne, grające całkowicie naturalnie i jednorodnie, takie, które z innymi kolumnami grały "bez jajec" trochę. W wypadku Ditton 44 - to kolumny mają jaja, wzmacniacz im ma raczej nie przeszkadzać. Jeśli dodamy im wzmacniacz z jajami to mamy jedno spójne ciało z czterema jajami.... trochę za dużo.
- kręcenie bas-sopran-loundness kaleczy dźwięk w większości wzmacniaczy. I mówię to nie z powodu audiofilskich przesądów, bo jak mnie znasz, nie stronię od poprawy barwy dźwięku gałkami, tutaj naprawdę w większości przypadków takie kręcenie pogarsza globalny odbiór dźwięku.
Moje przypuszczenie względem intencji konstruktów Celestionów jest takie:
Ditton 15 - dajmy im kopa, dajmy im koloru, zestrójmy je tak, że ludzie będą się dziwić że takie niewielkie kolumny grają tak znakomicie.
Ditton 44 - mamy tak dużą skrzynkę i trzy przetworniki, że nic nie musimy udowadniać, po prostu nie zespsujmy rewelacyjnego dźwięku.
I coś tu jest na rzeczy, bo w zwrotnicy D44 oraz D66 nie ma ani jednego rezystora. Tylko i wyłącznie kondensatory i cewki robiące za filtry górno i dolnoprzepustowe. ŻADEN z głośników nie jest ściszany albo podgłaśniany względem reszty przez użycie rezystorów, które występują w zdecydowanej większości zwrotnic głośnikowych. Czyli każdy z trzech głośników w kolumnie jest idealnie względem siebie dobrany. Być może dlatego dźwięk na zero naprawdę brzmi najbardziej naturalnie.
* * *
W tym opisie nie ma epilogu. Celestion Ditton 44 zostaną ze mną na bardzo długo. A jak tylko zniknie świąteczna choinka to obok nich staną KEF Concerto i rozpocznie się przepinanie kabli między dwoma charakterami.
Komentarze
Prześlij komentarz