Projekt DIY nr 2 - Diatone P-610 - part 3 - Milk Oolong
Kiedy zamontowałem w skrzyniach do Diatone P-610 ich chińskie kopie kompletnie nie kleiło mi się to co słyszałem - z tym co miałem usłyszeć. Miały to być królowe średnicy, wyznacznik, wzorzec i ideał, ale bas ... bas miał być jakby bez większych oczekiwań. Chińskie kopie zagrały mega obiecująco, ale ... inaczej niż w opisach oryginałów. Bas był poza jakąkolwiek kalkulacją. Było go dużo, bardzo dużo. Brzmiał zupełnie inaczej niż wyglądał. Budka dla ptaków, albo fotoradar - jak kto woli, a niskie tony były dużo większe niż teoretycznie powinny. Kwestia skrzyń? Z pewnością. Bo głośniczki zasilane tym samym prądem podłączone do niego poza skrzyniami grały jak dwa minionki. Dopiero włożone do skrzyń nabierały wzrostu i muskułów. Ale to wciąż nie był ani wyznacznik średnicy, ale też nie był to na pewno cienki bas.
Są artykuły w necie, gdzie ktoś porównuje chińskie kopie z oryginałami chwaląc bardzo te pierwsze, pisząc nawet, że grają podobnie, ale oryginały mają lepszy bas. Taką opinię czytałem dwuznacznie. Bo bardziej oczekiwałem lepszej średnicy niż jeszcze lepszego basu. Ale przede wszystkim byłem ciekawy...
* * *
- Tomek, ale tego Gerrego Mulligana to bardzo chcesz czy tylko tak średnio? - takim telefonem z Japonii przywitał mnie kilka tygodni temu o 5 rano Mariusz - mój dealer płyt winylowych.
Oczywiście wcześniej spojrzał na moją aktywność na messengerze i wiedział, że już nie śpię. Chyba nawet opowiadałem mu, że lubię obudzić się wcześnie rano i w absolutnym spokoju poczytać książkę i posłuchać muzyki.
Mulligana oczywiście chciałem bardzo. Ale bardziej zaciekawiło mnie to, że Mariusz przebywał w towarzystwie Marcina "Audiojapan", do którego pisałem wcześniej aby rozejrzał się za ori Diatonami. Sytuacja nabrała tempa, a temat Diatonów rozpędził się jak wisienka turlająca się z góry Fuji. Sekwencja zdarzeń i telefonów przypominała film akcji. Marcin z Mariuszem pojechali do mistrza Roru, który od lat serwisuje głośniki. Mistrz Roru został zapytany czy ma może Diatone P-610 i okazało się, że ... MA!
.... i do tego ma - najlepszą, totalnie pierwszą wersję P-610A - 16ohm.... i jest w stanie je przygotować jako ideał robiąc renowację koziej skóry z 1958 roku.
No i mam je dziś ja.
Pierwsze, 16ohmowe Diatone P-610A produkowane od 1958 roku. Prosto z rąk mistrza Roru. Co ciekawe, dotarły w pudełkach z 1979 roku czyli kolejnej wersji P-610DA, ale w środku jest ten pierwszy, z trzema diamentami na tyle, Mitsubishi Diatone P-610A. Mój kolega ze studiów był fanem tej marki, miał Colta i Galanta. Ja mam dziś P-610A :)
* * *
Jak to gra?
Pozwolę sobie zacytować fragmenty moich pierwszych wrażeń, które wczoraj relacjonowałem Kamilowi:
- Kamil...
- Jak zaczynasz od Kamil to już wiem, że będzie grubo.
- To gra obłędnie! To jest średnica i góra życia.
Nieziemska średnica i idealnie pod mój gust zbalansowana góra. Inny wymiar. Granica sterylności i miękkości. Ale bas? Wszystko zaczyna się zgadzać... Demon średnicy z basem skrojonym na 1958 rok. Wtedy istniała klasyka, jazz i folk. I to gra absurdalnie dobrze! To nie jest tak, że basu nie ma, ale nie robi on cudów. Da się słuchać nawet mocnej elektroniki, ale wtedy przyjemności trzeba szukać w średnicy i detalach na górze, a nie tam, gdzie szukają jej chłopcy ze szkoły samochodowej tuningując swojego golfa IV.
Wyświechtana przez wszystkich audiofili Diana Krall gra tak, że znając te kawałki do porzygania - siedzę i słucham. I znajduje w nich coś nowego. Wrzucam wspomnianego Mulligana, potem Billa Evansa i Cheta Bakera i nie wierzę. Po prostu nie wierzę, że po raz kolejny mogę być tak zaskoczony. Tych zacnych jazzmanów zasila Saba Studio Automatic. I mimo, że czasami brakuje głębi, którą dają na przykład Dittony 44 - Diatone P-610 daje niespotykaną miękkość. Ale nie taki kocyk, nie.... To jest miękkość jedwabiu. Nie zapadasz się w niej, ale falujesz na wietrze.
Gdybym miał to brzmienie porównać do smaku herbaty, byłby to Milk Oolong. Paradoksalnie to herbata chińska, ale jej smak, wyrazistość i miękkość jednocześnie bardzo kojarzy mi się z brzmieniem japońskich Diatone P-610A.
Cieszę się, że tu dotarłem.
Komentarze
Prześlij komentarz